Najlepszy film 2004 roku?

Zdaniem wielu krytyków „Pan od muzyki” to jeden z najlepszych filmów 2004 roku i najlepszy dramat z tego właśnie roku. W Polsce film ten wielkiej kariery kinowej nie zrobił, ale to Polska. Tutaj coraz mniej ceni się ambitne kino, a szkoda, Francuzi w ostatnich latach mogą pochwalić się przecież wieloma genialnymi produkcjami. Reżyserem „Pana od muzyki” jest Christophe Barratier.Film opowiada o losach wychowawcy, Clémenta Mathieu, który trafia jako nauczyciel do gimnazjum o nazwie „Na dnie stawu”. W szkole tej uczą się same trudne dzieci, które więcej broją, niźli chłoną wiedzę. W tym gimnazjum panuje jedna zasada: „akcja-reakcja”. Dyrektorem jest bezwzględny Rachin (François Berléand), który jest prawdziwym sadysta i katem. Takie metody wychowawcze budzą grozę, ale w żaden sposób nie motywują dzieci. Na początku Clément Mathieu nie daje sobie rady z dziećmi, te go nie słuchają. Postanawia udobruchać niepokorne charaktery za sprawa muzyki. Tworzy chór – najpierw potajemnie, później za zgoda dyrektora szkoły. Wśród dzieci Clément Mathieu odnajduje niesamowity talent – Pierre Morhange (Jean-Baptiste Maunier). Ten chłopak już wkrótce może być znanym w świecie muzykiem.

Obcy – klasyka dobrego kina

To jeden z najlepszych obrazów w historii kina grozy. Chodzi tutaj o słynne pojedynki Ellen Ripley (Sigourney Weaver) z tajemniczą istotą z innego świata. Wszystko zaczęło się w 1979 roku, kiedy to na ekrany kin wszedł film w reżyserii Ridleya Scotta pod tytułem „Obcy: ósmy pasażer Nostromo”. Od tej chwili zapanował swoisty kult obcego. W kolejnych latach powstawały kontynuacje. Ellen Ripley w kolejnych częściach musiała podejmować kolejne wyzwania, najpierw z Obcym musiała walczyć na skolonizowanej planecie, później na terenie więzienia o zaostrzonym rygorze, na końcu zaś Obcego trzeba było zniszczyć na pokładzie statku kosmicznego będącego centrum medycznym prowadzącym tajne badania.Każda z części „Aliena” jest tak samo dobra, jak ta pierwsza, z 1979 roku. Chociaż reżyserzy się zmieniali, zmieniała się obsada (poza Sigourney Weaver), to jednak film ten nigdy nie zszedł poniżej dobrego poziomu. Na pewno maraton filmowy z „Obcym” to niezwykłe wydarzenie dla prawdziwego kinomana.

Filmy, których nie lubimy

Istnieją filmy, które od razu przypadają nam do gustu, ale istnieją również takie, które od razu uznajemy za kompletne dno. Oczywiście można powiedzieć, że wszystko to rzecz gustu, ale czy tylko o to chodzi? Zdaje się ,że nie. Przede wszystkim człowiek nie lubi filmów, które go nudzą. A jakie nudzą? Przede wszystkim takie, których nie rozumiemy. Mogą one mieć zbyt zawikłaną fabułę lub po prostu być zbyt tajemnicze, co powoduje, że po pewnym czasie nasza percepcja przestaję działać, a my się wyłączamy. Nudzą nasz też filmy, które są przewidywalne, a oglądając je wiemy co zaraz się stanie. Takie są na ogół komedie romantyczne, które nadrabiają jednak estetyczną obsadą aktorską (zazwyczaj najwięksi przystojniacy i najpiękniejsze kobiety) i ciekawymi scenami. Gdyby tego zabrakło, filmy tego typu byłyby najgorszą szmirą jaką widział świat. Ile razy można oglądać jeden schemat fabularny pt. spotyka się on i ona, zakochują się, ale coś tam im staje na przeszkodzie, aby potem mogli pokonać wszystkie przeszkody i znaleźć szczęście w swoich objęciach. Na szczęście każdy, nawet najgorszy film, znajduje swojego fana.